czwartek, 23 czerwca 2016

Luca Dotti "Audrey w domu.Wspomnienia o mojej mamie"- recenzja

Autor: Luca Dotti
Tytuł" Audrey w domu
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydanie: 2016

"Na ścianie pokoju mojego najstarszego syna pewnego dnia pojawiło się najbardziej chyba znane zdjęcie mojej mamy w roli Holly Golightly przeglądającej się w oknie wystawowym Tiffanny'ego. 
-Co to tutaj robi, Vincenzo?
- Ależ tato- odpowiedział-przecież to babcia!"

Luca Dotti "Audrey w domu.Wspomnienia o mojej mamie"

Audrey Hepburn przyszło zagrać w życiu  wiele ról. Marzyła o karierze primaballeriny, jednak wybuch II Wojny Światowej i konieczność wyjazdu do neutralnej Holandii zmusiły ją do przerwania ćwiczeń. Wprawdzie po wojnie, po osiedleniu się w Wielkiej Brytanii wznowiła lekcje baletu, ale utraconych lat nie sposób było nadrobić. 

Potem pracowała jako modelka. Zaczęła również występować w angielskich filmach, grając początkowo postacie epizodyczne. Właśnie  na planie jednego z nich wypatrzyła ją pisarka Collette (autorka m.in. serii o Klaudynie). Młodziutka, niespełna dwudziestoletnia Audrey wydała się jej idealną odtwórczynią bohaterki jej powieści "Gigi", której teatralna adaptacja miała być wystawiona na scenie Broadwayu. Udział w tym spektaklu otworzył jej drzwi kariery w Amerykańskiej Fabryce Snów-Hollywood. 

Stworzyła tam niezapomniane kreacje aktorskie. Trudno sobie wyobrazić  nikogo innego w roli Księżniczki Anny w "Rzymskich wakacjach". Nikt nie byłby bardziej idealną partnerką dla Williama Holdena w "Sabrinie". Żadna inna aktorka nie wyglądałby piękniej jako Holly Golightly ze "Śniadania u Tiffanny'ego" czy bardziej przekonująco w roli siostry Luke w "Historii zakonnicy".

Audrey przez lata zaskarbiła sobie serca milionów ludzi na całym świecie. Stała się też ikoną mody,
a stylizacje stworzone specjalnie dla niej przez Huberta de Givenchy stały się absolutnie ponadczasowe. 

Jednakże jej najistotniejszym i najwspanialszym życiowym doświadczeniem było macierzyństwo. 
Dla swoich dzieci była gotowa przerwać karierę filmową i poświęcić się całkowicie ich wychowaniu. 

"Audrey w domu" stanowi zapis wspomnień z dzieciństwa młodszego syna aktorki-Luca Dottiego. Ponadto książka zawiera przepisy na potrawy, które jego matka skrupulatnie gromadziła w swoim notesie i często przyrządzała. Każdy z tych przysmaków stanowi pretekst do snucia opowieści nie o gwieździe, ale o wyjątkowo ciepłej osobie, która kochała swoją rodzinę, zwierzęta i wspólne biesiady. Zwykłej kobiecie, która lubiła makaron z sosem pomidorowym, czekoladę i lody pałaszowane podczas wspólnego oglądania telewizji. 
Była wreszcie dobrym człowiekiem, która w ostatnich  latach swojego życia poświęciła się pracy humanitarnej w krajach Trzeciego Świata, gdzie jako ambasador dobrej woli UNICEF-u niosła pomoc chorym i głodującym. 

Oczywiście tej książce można zarzucać chaotyczność treści, że takie to wszystko nie po kolei. Warto się jednak zastanowić, czy nie w tym tkwi urok wspominania. Przypadkowo wpada nam w ręce jakieś zdjęcie i skłania nas do refleksji na temat jakiegoś zdarzenia z przeszłości, jakiś zapach i smak wywołują wywołują nostalgię. Takie retrospekcje nie mają nic wspólnego z chronologią. 

Ci, którzy chcą poznać pełną biografię Audrey Hepburn, mogą poczuć się zawiedzeni. Zdecydowanie bardziej polecam im takie pozycje jak "Oczarowanie" Donalda Spoto czy "Audrey i Billa" Edwarda Epsteina, a po tę książkę koniecznie sięgnąć w dalszej kolejności.

Warto też zapoznać się ze wspomnieniami starszego syna Audrey-Seana Hepburna Ferrera spisane
w książce "Uosobienie elegancji". :)




poniedziałek, 6 czerwca 2016

Czytelnicze podsumowanie maja/book haul

Wiosna rozkwitła na całego, kolejny miesiąc przeleciał torpedą, więc przyszedł czas na podsumowanie.

W maju przeczytałam cztery książki papierowe, z czego żadnej niestety nie zdołałam zrecenzować. Mam nadzieję, że zrozumiecie: praca, dwa długaśne weekendy i wyjazdy, a także inne zajęcia i jakieś takie ogólne majowe zmęczenie materiału. Życie. :)
Za to udało mi się opublikować na blogu Prawa czytelnika TAG, który poleca się Waszej uwadze TUTAJ. :)
Wyczytywanie domowych stosów nie szło mi najlepiej, wręcz przeciwnie one stale rosną, choć może nie w tak szalonym tempie, jak bywało do tej pory. 

Moje majowe lektury przedstawiają się następująco:


1. Roxana Saberi "Między światami. Moje życie i niewola w Iranie"-  Przejmujący zapis przeżyć amerykańskiej dziennikarki irańskiego pochodzenia, która powodowana chęcią przybliżenia światu bogatej kultury oraz obyczajowości kraju swoich przodków postanowiła napisać książkę. Tym właśnie ściągnęła na siebie zainteresowanie irańskich służb specjalnych, których funkcjonariusze wtargnęli do jej domu, a potem aresztowali ją. Przez wiele miesięcy Roxana walczyła o odzyskanie wolności, której została pozbawiona, podobnie jak kafkowski Józef K.,  z niejasnej dla niej przyczyny. Na kartach tej książki zostały także opisane losy innych więźniów politycznych, którzy podczas przedłużających się i poniżających procesów usiłują nie stracić tego, co mają najcenniejsze- godności. 
To bardzo wzruszająca i niedająca o sobie zapomnieć opowieść.

Źródło okładki: Wydawnictwo Sine Qua Non


2. Maciej Stuhr "W krzywym zwierciadle. Ciąg dalszy nastąpił"- zbiór błyskotliwych, miejscami refleksyjnych, a przede wszystkim zabawnych felietonów znanego aktora, które od lat pisuje on dla miesięcznika "Zwierciadło",

Źródło okładki: Wydawnictwo Zwierciadło


3. Patricia Gucci "Singielka sama, ale nie samotna"-  Takie sobie czytadło, które  nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia. Jest to porcja nieżyciowych porad spisanych przez dziedziczkę wielkiej fortuny. Moim zdaniem ta książka powinna nazywać się raczej  "Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi 2", ponieważ zawiera wskazówki typu "Nie dziękuj kelnerowi za obsługę w restauracji", na których za daleko się nie zajedzie. 
  
Źródło okładki: Wydawnictwo Fontanna
                                          

4. Edward Z. Epstein "Audrey i Bill"- Nie sądziłam, że coś jeszcze jest w stanie mnie zaskoczyć, jeżeli chodzi o Audrey Hepburn. Byłam przekonana, że jej biografię znam na pamięć. Myliłam się. Książka Epsteina to podwójna biografia Audrey i Williama Holdena. Tych dwoje pięknych ludzi połączyła nie tylko praca na planie filmu "Sabrina", ale również i przede wszystkim głębokie i namiętne uczucie, o którym nie byli w stanie zapomnieć nawet wtedy, kiedy byli już w innych związkach. Polecam tę książkę nie tylko fanom tych aktorów, ale także wszystkim zainteresowanym historią hollywoodzkiego kina II połowy XX wieku. 

Źródło okładki: Wydawnictwo Dolnośląskie


A teraz czas na ... BOOK HAUL:

I Stosik e-bookowy:


1. Kyra Galvan "Niewyznane grzechy Siostry Juany"

Źródło okładki: Publio.pl

2. Adam Węgłowski "Przypadek Ritterów"

Źródło okładki: Publio.pl

3. Tomasz Jamroziński "Schodząc ze ścieżki"

Źródło okładki: Publio.pl



4. Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński "Fortuna po polsku. Dynastie, sukces i pieniądze w wielkim stylu"


Źródło okładki: Publio.pl

5. Bożena Aksamit " Batory. Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku"

Źródło okładki: Publio.pl

6. Praca zbiorowa " Ponad 100 sposobów na pamięć"

Źródło okładki: Publio.pl

7. Jerzy Hoffman, Jacek Szczerba "Po mnie choćby Potop"

Źródło okładki: Publio.pl


8. Autor zbiorowy "Kobiety vs religie". Minibook

Źródło okładki: Woblink


9. Autor zbiorowy "Miłość, ale jaka". Minibook

Źródło okładki: Woblink
10. Autor zbiorowy "Kobieta. Mężczyzna. Gender. Minibook.

Źródło okładki: Woblink
II Stosik papierowy:

Zestaw I


1. Michael Dobbs "Dzień lordów",
2. Francois Lelord "Podróże Hektora, czyli poszukiwanie szczęścia"
3. Pete McCarthy "Bar McCarty'ego"

Zestaw II


1. Łukasz Orbitowski "Inna dusza",
2. Shahriar Mandanipour "Irańska historia miłosna. Ocenzurowano",
3. Monika Szwaja "Słońce świeci wszystkim".


A i zapomniałam wspomnieć, że w maju byłam na spotkaniu autorskim z Łukaszem Orbitowskim, dzięki czemu udało mi się zdobyć jego dedykację na egzemplarzu książki "Inna dusza".





A jak upłynął Wam maj? 

Co Was zachwyciło, a co rozczarowało?

A może czytaliście coś z pokazanych przeze mnie książek i chcielibyście mi którąś z nich szczególnie polecić?




czwartek, 26 maja 2016

Prawa czytelnika TAG

 Od dłużzego czasu planowałam zrobić na blogu TAG. 
Pomyślałam, że mój chwilowy zastój recenzencki będzie świetnym pretekstem. 
Jak możecie dowiedzieć się z notki w zakładce "O mnie", uwielbiam czytać książki
o książkach 
i czytaniu. Jedną z moich ulubionych jest esej Daniela Pennaca  zatytułowany
"Jak powieść" wydany w serii Spectrum przez Wydawnictwo Muza. 
Okładka książki Jak powieść
Źródło okładki: Lubimy czytać
W ostatniej części książki autor omówił 10 nienaruszalnych praw czytelnika. 
Ta lista stała się dla mnie inspiracją i skłoniła mnie do przemyśleń na temat tego, jakim jestem czytelnikiem i czy korzystam z przysługujących mi praw.

Dlatego dzisiaj zapraszam Was na :

PRAWA CZYTELNIKA TAG

1. Prawo do nieczytania -  Czy istnieją książki, których nie chcesz czytać? Co robisz w chwilach czytelniczej niemocy?

Oczywiście, nie mogę się zapierać rękami i nogami, że nigdy nie sięgnę po takie pozycje, ale jak na razie nie ciągnie mnie do powieści grozy i horrorów. Już tak po prostu mam, że nie lubię siebie samej straszyć.  Dlatego nie czytam takich książek i nie oglądam  filmów w tym gatunku. 
W tym miejscu powinnam też wspomnieć o Greyu, ale dałam tej książce szansę i odłożyłam po 20 stronach. Spróbowałam i raczej do niej nie wrócę. 

W rzadkich chwilach czytelniczego kryzysu oglądam filmy, koloruje antystresówki i ... przeglądam promocje i zapowiedzi wydawnicze.

2. Prawo do przeskakiwania stron- książki czytane po łebkach.

Jedyną taką książką, która przychodzi mi w tej chwili na myśl jest "W pustyni i w puszczy" Henryka Sienkiewicza, która była jedną z moich szkolnych traum. Nie ma co się oszukiwać- w połowie lektury, zaczęłam omijać rozbudowane opisy przyrody i nie tylko. Nie zdzierżyłam ich. W tym miejscu przepraszam wszystkich tych, dla których przygody Stasia i Nel były fascynujące. 

3. Prawo do nieskończenia książki.

Chyba już wspominałam, że rzadko nie doczytuje książki do końca. Możecie nazwać to masochizmem, szacunkiem do autora, wytrwałością (niepotrzebne skreślić :) ) Już tak mam
i przez to często marnuję czas, który mogłabym poświęcić na bardziej wartościową pozycję.

Czasami jest jednak tak, że się poddaję. Przykładem takiej książki jest "Alkaloid" Aleksandra Głowackiego, czyli steam-punkowa kontynuacja jednej z moich ulubionych lektur szkolnych, czyli "Lalki" Bolesława Prusa. Ta powieść opisuje dalsze losy Stanisława Wokulskiego. Naprawdę bardzo chciałam przeczytać tę książkę, ale w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nie rozumiem, co czytam. Język, jakim posługuje się autor, był  dla mnie tak abstrakcyjny, że spasowałam.

4. Prawo do czytania jeszcze raz- książki, do których lubisz wracać.

Rzadko mam okazję ponownie wrócić do jakiejś pozycji. Mam jednak parę takich książek, które za każdym razem czytam z ogromną przyjemnością. Należą do nich z pewnością "Śniadanie u Tiffanny'ego" Trumana Capote'a i "Lolita" Vladimira Nabokova.  

5. Prawo do czytania byle czego.

Czytam książki w różnych gatunkach, często kilka na raz. Zaczynam jakąś książkę, potem robię sobie przerwę na inną, następnie wracam do poprzedniej i tak w kółko. Czasami lubię sobie zaserwować jakiś odmóżdżacz, czyli lekturę niekoniecznie ambitną, ale lekką łatwą i przyjemną. Zdarza mi się czytać gniotki, ale nie wstydzę się tego. Na przykład mam  za sobą okres rozczytywania się w sagach skandynawskich. Szukam, eksploruję, poznaję literaturę i to jest super. Staram się też nie oceniać cudzych gustów czytelniczych, bo ważne jest to, że ludzie w ogóle chcą czytać. Amen.

6. Prawo do bovaryzmu, czyli choroby przenoszonej przez tekst (utożsamianie się z bohaterami, wciągnięcie się w fabułę, kac książkowy).

Nie utożsamiam z bohaterami czytanych przeze mnie książek. Zdarza mi się natomiast kac książkowy, kiedy nie jestem w stanie przez dłuższy czas przestać myśleć o danej historii i wciągnąć się w nową. Najczęściej mam tak w wypadku książek non-fiction, ale nie jest to regułą. Ostatnio takie wrażenie na mnie zrobiły dwie książki "Między światami. Moje życie i niewola w Iranie" Roxany Saberi oraz "Charlotte" Davida Foenkinosa. 


7. Prawo do czytania byle gdzie.
Czytam wszędzie: w łóżku, na kanapie, w kolejce na poczcie, w komunikacji miejskiej, na przystankach i nawet tam, gdzie król piechotą chodzi, ale pocieszam się tym, że nie jestem tu odosobnionym przypadkiem.

8. Prawo do czytania na wyrywki,

Fragmentami lubię czytać zbiory felietonów, reportaży czy opowiadań. Takich książek nie da się "połknąć" na jeden chaps.

9. Prawo do czytania na głos,

Czytam na głos moim bratankom: wierszyki, baśnie, a starszemu nawet ilustrowane encyklopedie.

10. Prawo do milczenia.

Zwykle mam ochotę podzielić się wrażeniami z lektury, zwłaszcza kiedy jakaś książka mnie poruszy. Czasami jednak brakuje mi słów i wtedy wolę milczeć niż formułować truizmy
i banały. Dlatego milczę od ponad trzech tygodni na blogu. 



To już koniec.
Mam nadzieję, że ten TAG Wam się spodobał. Oczywiście, jak zwykle będzie mi miło, jeżeli opowiecie mi, jak korzystacie z 10 praw czytenika. 

 Poza tym do tego TAGU nominuję:

- Oliwię z bloga "Kufer z niespodziankami",
- Marikę z bloga "Po książkach mam kaca",
- Agnieszkę z bloga i vloga "Obsesyjna biblioteczka",
- Olgę z bloga i vloga "Wielki Buk".

Jestem ciekawa Waszych odpowiedzi :)


środa, 4 maja 2016

Czytelnicze podsumowanie/kwietniowy book haul

Ani się obejrzałam, jak minął kolejny miesiąc.
W kwietniu przeczytałam 4 książki, w tym dwa ebooki. 
Wyczytałam też jedną pozycję z wielgachnego stosu nieprzeczytanych. 

Oto moja lista kwietniowych lektur:

1.  Elizabeth Gilbert "Botanika duszy"-recenzja TUTAJ.



2. Szymon Hołownia "Święci codziennego użytku" - Zbiór przeciekawych tekstów na temat kilkudziesięciu pośredników w drodze do wieczności. Autor opisał nie tylko osoby święte i błogosławione, ale także te, które dopiero czekają na to miano. Obalił przy tym kilka mitów, które nagromadziły się wokół takich postaci jak Maria Magdalena czy św. Antoni. Znajdziemy tu szkice na temat patronów przedstawicieli wielu profesji, nawet twórców start-upów i copy-writerów.

Źródło okładki: Woblink



3. Paulina Mikuła "Mówiąc inaczej. Jak pisać i mówić, żeby się nie pogubić"- Znacie i lubicie kanał "Mówiąc inaczej" na YouTubie? Zależy Wam, aby mówić poprawnie i zrozumiale w naszym języku ojczystym? A może cudze błędy językowe doprowadzają Was do szewskiej pasji? Jeżeli na którekolwiek z tych pytań odpowiedzieliście twierdząco, to koniecznie musicie sięgnąć po ten tytuł. W swojej książce Paulina omówiła najbardziej kłopotliwe i przez to nagminnie naruszane reguły ortografii i interpunkcji, tłumaczy znaczenia popularnych związków frazeologicznych, porusza też temat wulgaryzmów. Wszystko zostało spisane w sposób wciągający, pełen humoru i z typową dla autorki dawką ironii. 

Źródło okładki: Woblink 

4. Thomas Montasser "Wyjątkowy rok"- recenzja TUTAJ.



STOSISKO KWIETNIOWE

Ebooki

Poza książką "Mówiąc inaczej" do mojego czytnika trafiły: 

1.  Konrad Oprzędek "Polak sprzeda zmysły".


Źródło okładki: Virtualo


2. Autor zbiorowy "Zawód pisarz. Minibook"

Źródło okładki: Woblink















3. "Antologia kursu kreatywnego pisania"

Źródło okładki: Woblink


4. Agata Łysakowska "Damy wielkiego ekranu. Gwiazdy od Audrey Hepburn do Elizabeth Taylor ".

Źródło okładki: HistMag


Na deser chciałabym Wam pokazać :


EFEKTY ZAKUPOWEGO SZALEŃSTWA Z OKAZJI ŚWIATOWEGO DNIA KSIĄŻKI

1. Jerzy Rawicz "Doktor Łokietek i Tata Tasiemka. Historia najsłynniejszego warszawskiego gangu"
2. Peter Ackroyd "Rękopisy Platona"
3. Yoko Ogawa "Muzeum ciszy"
4. Federico Andahazi "Siostry"





Poza tym kupiłam jeszcze 2 kolejne tomy kolekcji książek pióra Katarzyny Michalak, czyli "Wojnę o Ferrin. Tom II" i "Panią Ferrinu".


A jak Wam minął kwiecień? 

Przeczytaliście albo kupiliście jakieś ciekawe tytuły? 

A może czytaliście już którąś z pokazanych przeze mnie książek i możecie mi coś z nich polecić bądź odradzić?

piątek, 29 kwietnia 2016

Wymyśl własny finał - moje przemyślenia o książce "Wyjątkowy rok" Thomasa Montassera

Autor: Thomas Montasser
Tytuł: "Wyjątkowy rok"
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2016

,,Literatura znalazła niezrównaną formę, w której naturalną kolej rzeczy zastępuje równoczesność: jeśli czytamy od pierwszej linijki do ostatniej, hołdujemy przyrodzonemu porządkowi bytu, ale czasem otwieramy książkę w środku, czytamy jakieś zdanie i podążamy dalej, można powiedzieć: jak goście w przyszłości"
Thomas Montasser, "Wyjątkowy rok",. s. 115.

Jakie jest marzenie niemal każdego książkoholika? Mieć duży księgozbiór? To oczywiste.
A ilu z nas choć raz nie zapragnęło zostać księgarzem albo bibliotekarzem. Czy nie byłoby wspaniałe stale obcować z niezliczoną ilością pozycji, móc podczytywać w pracy historie zapisane na książkowych kartkach i zarażać wszystkich miłością do literatury. Co może być piękniejsze od szelestu kartek i niepowtarzalnego zapachu papieru? Czujecie to? Rozmarzyliście się? Ja też. A co zrobilibyście, gdyby wasze marzenie się spełniło ...?

Valerie właśnie uzyskała licencjat z zakresu ekonomiki. Jej plany na przyszłość są bardzo sprecyzowane.  Zamierza nadal się kształcić i zrobić karierę w marketingu. Los jednak lubi płatać figle. Pewnego dnia dziewczyna dowiaduje się, że ma zaopiekować się księgarnią, którą przez wiele lat prowadziła jej ciotka Charlotte.

Początkowo Valerie usiłuje doprowadzić do ładu sprawy finansowe: porządkuje papiery, kontaktuje się dawnymi dłużnikami i negocjuje z bankami. Z czasem jednak zdaje sobie sprawę, że księgarenka Ringelnatz & Co.to nie jest zwyczajny sklep, a sprzedaż książek to nie tylko biznes, który daje się ująć w chłodne zestawienia i bilanse. Bohaterka, popijając aromatyczna, zaparzoną w starym samowarze herbatę, pozwala się uwieść nieodpartemu urokowi i magii zgromadzonych na księgarnianych półkach książek. Wśród nich znajduje się  tajemnicza powieść, której treść w pewnym momencie urywa się, a egzemplarz zawiera mnóstwo niezadrukowanych kartek...




Uwielbiam książki o książkach dosłownie każdego gatunku. Czerpię z nich inspirację do kolejnych lektur, a w tego typu pozycjach można ich znaleźć mnóstwo. W rezultacie podczas czytania  mój notatnik zapełnia się kolejną porcją tytułów, które trafiają potem na i tak obszerną półkę "do przeczytania" w portalu Lubimy czytać. Tak też stało się w tym przypadku. Cudownie było również powrócić wspomnieniami do już przeczytanych lektur, zwłaszcza "Jeśli zimową nocą podróżny" Italo Calvino, do której to genialnej książki nawiązał kilkakrotnie Thomas Montasser.

Co kryje "Wyjątkowy rok" za swoją przepiękną czerwono-miodową okładką? 
Oczywiście, nie można zaprzeczyć, że ta powieść porusza dość często występujący we współczesnej literaturze, żeby nie powiedzieć oklepany, temat. Podobną historię znajdziemy w "Wiśniowym Klubie Książki" Ashton Lee czy "Księgarni spełnionych marzeń" Katariny Bivald. Akcja tych książek dzieje się w małych miasteczkach, a główna bohaterka, aby ocalić podupadającą bibliotekę bądź księgarnię, walczy z biurokracją oraz obojętnością lokalnej społeczności. 

Trzeba jednak przyznać, że "Wyjątkowy rok" został napisany w sposób niesztampowy. 
Przede wszystkim Valerie nie można uznać za typowego mola książkowego, który z entuzjazmem wchodzi w rolę księgarza. To urodzona bizneswoman, która lubi mieć wszystko pod kontrolą i chłodno analizować swoje problemy. Prowadzenie księgarenki traktuje więc jako nic nieznaczący (do czasu !) epizod w życiu.

Ponadto Thomass Montasser ma talent do kreowania bardzo wyrazistych i zapadających w pamięć postaci drugoplanowych, co odnosi się w szczególności osób odwiedzających Ringelnatz & Co. Pojawienie się każdej z nich jest pretekstem do opowiedzenia jakiejś historii, z których każda zasługuje na rozwinięcie w odrębnej książce. Przyznam się, że miałabym wielką ochotę dowiedzieć się, jak potoczyły się dalsze losy irańskiego robotnika.

Bardzo spodobało mi się, że autor nie narzucił jednego słusznego zakończenia, więc każdy z czytelników może zdecydować co stało się potem.

Dlatego jeżeli cenicie sobie relaks z filiżanką gorącego napoju i klimatyczną lekturą, która jednocześnie będzie ucztą dla waszej wyobraźni, to koniecznie musicie sięgnąć po "Wyjątkowy rok" Thomassa Montassera.

,,Odkrywanie książki to swobodne unoszenie się nad koniecznościami codzienności, wyrwanie się z tu i teraz i przeniesienie się w jakiś inny czas i inne miejsce"


Thomas Montasser, "Wyjątkowy rok",. s. 116.

sobota, 16 kwietnia 2016

O kobiecie, która prześcignęła swoje czasy- ,,Botanika duszy" Elizabeth Gilbert

Autor: Elizabeth Gilbert
Tytuł: "Botanika duszy"
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Rok wydania: 2014


"Widzi pan, nigdy nie poczułam potrzeby wynajdywania innego świata niż ten tutaj, gdyż był dla mnie wystarczająco wielki i piękny, Zastanawiałam się, dlaczego nie jest wystarczająco wielki i piękny dla innych... czemu muszą marzyć o nowych cudownych obszarach albo pragnąć przybywania gdzie indziej, poza tym dominium ... al to nie moja sprawa. Przypuszczam, że wszyscy jesteśmy inni. Jedynym, czego zawsze pragnęłam, to poznać ten świat. Mogę teraz powiedzieć,gdy zbliżam się do końca, że znam cokolwiek lepiej niż wtedy, gdy się na nim pojawiłam. A ponadto moje małe trochę wiedzy zostało dodane do całej sformułowanej przez historię wiedzy ... dodane do wielkiej biblioteki, że tak powiem.To wcale nie jest tak małe dokonanie, sir. Każdy, kto może tak powiedzieć, miał szczęście w życiu."
E.Gilbert, "Botanika duszy", s. 570.

Stany Zjednoczone, Filadelfia. Rok 1800. W majątku White Acre przychodzi na świat długo wyczekiwane dziecko brytyjsko-holenderskiego małżeństwa imigrantów Beatrix oraz Henry'ego Whittakerów. On - syn zwykłego ogrodnika, dawniej drobny złodziejaszek, członek ekspedycji kapitana Cooka, wreszcie nuworysz, który zbił majątek na uprawie i handlu roślinami leczniczymi, egocentryk, który lubi wszystkim narzucać swoje zdanie. Ona - skromna, twardo stąpająca po ziemi arystokratka i utalentowana botaniczka. Ich związek stanowi więc nie tylko mezalians, lecz także wybuchową mieszankę charakterów.

Ich  córka Alma, przez ojca pieszczotliwie nazywana Śliweczką, wprawdzie nie grzeszy urodą, ale jest obdarzona ponadprzeciętną inteligencją i ciekawością świata. Jako dziedziczka wielkiej fortuny zdobywa solidne i wszechstronne wykształcenie. Uczy się łaciny, greki, języka holenderskiego, angielskiego i francuskiego. Zgłębia tajniki matematyki, chemii, fizyki oraz biologii. Szczególnie fascynuje ją botanika, którą poznaje, przemierzając rozległe ogrody rodzinnej posiadłości. Posiada możliwość przysłuchiwania się i uczestniczenia w dyskusjach z najznamienitszymi naukowcami, którzy przybywają tłumnie na przyjęcie organizowane przez jej rodziców.

Alma jest niewątpliwie postacią wyprzedzającą swoją epokę. Stanowi całkowite przeciwieństwo współczesnych jej kobiet, których jedyną ambicją i celem jest zamążpójście. Zajmuje się badaniem najbardziej niepozornych i niedocenianych przez przyrodników roślin, tj. mchów. Z czasem staje się najbardziej uznaną w swoim środowisku, jeżeli nie jedyną, briolożką. Poza tym  odbywa samotną podróż statkiem handlowym na Tahiti i do Holandii. Nie towarzyszy jej nikt ze służby ani z rodziny. Wpisuje się więc w hasła głoszone przez emancypantki (działaczki walczące o prawa kobiet),
a których początek działalności przypada właśnie na XIX w.

Na niespełna sześciuset stronach powieści śledzimy losy bohaterki na tle przemian, jakie zaistniały zarówno, na Starym jak i Nowym Kontynencie. Jej oczami obserwujemy rozwój przemysłu, narodziny abolicjonizmu w Stanach Zjednoczonych (ruchu działającego na rzecz niewolników) oraz poznajemy założenia ogłoszonej przez Karola Darwina teorii ewolucji.

To moje kolejne spotkanie z twórczością Elizabeth Gilbert. Wcześniej sięgnęłam po ,,Jedz, módl się, kochaj"- jej pierwszą książkę stanowiącą zapiski z podróży po Włoszech, Indiach i Filipinach. Potem podczas którychś wakacji przeczytałam bardzo ciekawą jej kontynuację, czyli "I że Cię nie opuszczę",w której autorka opisała tradycje ślubne kultywowane w różnych kulturach świata. Natomiast trochę rozczarował mnie  tom jej opowiadań "Imiona kwiatów i dziewcząt", po prostu te historie nie zrobiły na jakiegoś większego wrażenia, a wręcz przeciwnie znudziły mnie.

"Botanika duszy" przyciągnęła mnie przede wszystkim przepiękną ozdobioną trawami oraz kwiatami okładką. Przypomniała mi zielnik, jaki mieliśmy własnoręcznie przygotować na zaliczenie biologii w gimnazjum. Pamiętam, że musieliśmy nie tylko zebrać, ale też nauczyć się rozpoznawać zebrane przez nas okazy. Do obkucia było około kilkudziesięciu nazw. Niektórym z nas ta wiedza się przydała, niektórym nie, ale wspomnienia pozostaną na zawsze.

Tak samo jest z tą powieścią, której fabuła zapada głęboko w pamięć. Czytałam ją dość długo, robiąc sobie przerwy na inne lektury. Cały czas jednak coś przyciągało mnie do tej historii. Możliwe, że była to złożona osobowość głównej bohaterki będącej osobą o silnym charakterze, a jednocześnie bardzo wrażliwą i kruchą. Silne wrażenie wywarły na mnie  również fragmenty książki, w których Alma odkrywa swoją kobiecość i seksualność. Autorka posługuje się w nich językiem bezpruderyjnym, a przy tym delikatnym oraz pozbawionym wulgarności. Według mnie jest to prawdziwy majstersztyk.

Książka Elizabeth Gilbert to także książka o nieszczęśliwej, bo niemożliwej do spełnienia, miłości, o umiłowaniu wiedzy oraz o dążeniu do realizacji postawionych sobie celów.

Takie jest właśnie główne przesłanie tej książki, które można by streścić w następujących słowach:

"Nie stój w miejscu i staraj się robić to, co przynosi Ci radość i satysfakcję".




Dlatego jeżeli poszukujecie inspirującej i wciągającej książki, to koniecznie musicie sięgnąć po "Botanikę duszy" Elizabeth Gilbert.

czwartek, 7 kwietnia 2016

Czytelnicze, może trochę bardziej refleksyjne podsumowanie marca...

Oj nie wyszły plany czytelnicze w marcu, oj nie wyszły.
Wniosek?
Nie będę już ich robić.
Od tej pory w podsumowaniu miesiąca będę opowiadać wam o książkach, które przeczytałam, oraz pokazywać wam moje książkowe zdobycze. Spontaniczne czytanie książek to jest to, co uwielbiam. Nie wykluczam jednak, że na Facebooku będę Wam na bieżąco relacjonować, jakie książki aktualnie czytam.
 

Dziś nietypowo zaczynam  od moich ostatnich nabytków. 

Zestaw I 


1. Peter Stjernström "Najlepsza książka na świecie",
2. Katarzyna Michalak "Wojna o Ferrin. Tom I",
3. Małgorzata Cichalewska "Lato Joanny"- książkę udało mi się upolować za darmo w ramach akcji "Zajączkowo", którą zorganizowała Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Olsztynie,
4. Fiodor Dostojewski "Łagodna"- książka z serii Koliber,
5. Truman Capote "Miriam"- kolejna książka z tej serii.

Zestaw II (e-bookowo-audio-bookowy)

1. Ks. Jan Kaczkowski "Samarytanin, kapelusznice i kot, czyli jak skutecznie pomagać",

Źródło okładki: Wydawnictwo RTCK














2. Janusz L. Wiśniewski "Udręka braku pożądania",

Źródło okładki: Wydawnictwo Literackie














3. Michał Heller "Bóg fizyków",

Źródło okładki: Woblink














4. Adam Szustak OP "Nocny złodziej. Mocne słowo dla czekających na świt",

Źródło okładki: Virtualo














5. Tomasz Mazur "Fiasko".

Źródło okładiki: Księgarnia internetowa PWN














Podsumowanie miesiąca
Marzec zakończyłam z 6 przeczytanymi pozycjami, do czego wliczam jeden przesłuchany audiobook. Ten wynik bardzo mnie ucieszył, zwłaszcza, jeżeli weźmie się pod uwagę Święta oraz fakt, że wraz z nadejściem wiosny trochę się pochorowałam i nie zawsze miałam siłę na lekturę. Zabrakło mi też energii na aktywniejsze blogowanie, dlatego pojawiła się tylko jedna recenzja. Cóż, bywa i tak.

Nie przedłużając, przedstawiam wam mój stosik "wyczytanych":

1. Włodzimierz Kowalewski "Excentrycy"- recenzja TUTAJ,



2. Kamil Janicki "Żelazne damy"- Jestem nieco rozczarowana lekturą tej książki. Oczywiście jest to niezły kąsek dla wszystkich wielbicieli historii, zwłaszcza dynastii Piastów. Autor przedstawił  w niej dzieje małżonek pierwszych władców Polski- Mieszka I i Bolesława Chrobrego, kobiet, które wywierały ogromny wpływ nie tylko na swoich mężów, ale także niekiedy rozdawały karty w politycznej grze. Temat sam w sobie ogromnie ciekawy został opowiedziany jednak w sposób odrobinę nużący. Książkę mogę jednak polecić z jednego względu. W sposób bardzo dokładny opisuje kulisy Chrztu Polski. 

Źródło okładki: Znak literanova

3. Ks. Jan Kaczkowski "Grunt pod nogami"- zbiór kazań głoszonych w kościołach w całej Polsce, tematyka poważna, ale przyprawiona zdrową dawką ironii. Ksiądz opowiada o wszystkim: o miłości, bliskości z drugim człowiekiem, tolerancji, godności ludzkiej. Bardzo mądra i wartościowa pozycja.

Źródło okładki: Wydawnictwo WAM

4. Katarzyna Jabłońska, Ks. Jan Kaczkowski "Szału nie ma, jest rak"- wywiad z księdzem Kaczkowskim nie tylko na temat jego choroby, ale także na temat przemijania, miłości i problemach bioetycznych. 

Źródło okładki: Wydawnictwo Więź

5. Adam Szustak OP "Nocny złodziej. Mocne słowo dla czekających na świt"-e-book będący zapisem rekolekcji przeprowadzonych przez znanego z Youtube dominikanina.

6. Ks. Jan Kaczkowski "Samarytanin, kapelusznice i kot, czyli jak skutecznie pomagać"-audiobook będący zapisem wykładów księdza Jana Kaczkowskiego na temat mądrego niesienia pomocy.

=========================================================================Jak widzicie sporą część moich marcowych lektur stanowią książki zmarłego kilkanaście dni temu księdza Jana Kaczkowskiego. Tak się złożyło, że zaczęłam je czytać całkiem niedawno. 
W lutym ksiądz Jan miał przyjechać na spotkanie autorskie do Olsztyna. Niezwykłe jest to, że chęć udziału zgłosiło tak wielu ludzi, że organizatorzy aż dwukrotnie zmieniali miejsce spotkania na większą salę. Niestety na dwa dni przed terminem spotkania dotarła do nas wiadomość o tym, że ksiądz Jan do nas nie dotrze. Jego stan zdrowia znacznie się pogorszył. Pamiętam, że kończyłam akurat "Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica, miłość". Byłam pod wrażeniem jego historii, jego poglądów, jego działalności, siły jego charakteru, charyzmy.
Potem przeczytałam  "Nie ma szału, jest rak" i wbiło mnie w fotel. To wielka sztuka mówić z takim ogromnym spokojem mówić o własnej chorobie i o śmierci.
Wielki Tydzień spędziłam ze zbiorem kazań księdza Jana pt "Grunt po nogami", a w Wielką Sobotę obejrzałam w telewizji film o nim zatytułowany "Śmiertelne życie". Bardzo polecam wam ten dokument, który można jeszcze obejrzeć TUTAJ.
A potem w Święta dowiedziałam się, że ksiądz Kaczkowski odszedł... Czytałam artykuły na jego temat, wspomnienia księży oraz osób świeckich. Dosłownie wszyscy podkreślali, jak wyjątkowym był człowiekiem.
Całkowicie się z tym zgadzam. Ten kapłan był nietuzinkowy, otwarty na dialog z różnymi środowiskami, także z ateistami. Nie bał wytykać słabości w polskim Kościele rzymsko-katolickim. Zmagając się z własną chorobą nowotworową, wciąż prowadził Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Głosił kazania w całym kraju, kwestował na rzecz swoich podopiecznych. Nie oszczędzał się, po prostu żył pełnią życia, jakie mu pozostało.O swojej działalności dobroczynnej i nie tylko opowiadał w czasie cyklu wykładów pt. "Samarytanin, kapelusznice i kot, czyli jak skutecznie pomagać", które przesłuchałam w formie audiobooka.
Wielka szkoda, że już nic więcej nie napisze ani że jego głos rozsądku nie zabrzmi już w przestrzeni publicznej.

Nie odważyłam się zrecenzować ani jednej z jego książek, ponieważ cokolwiek bym o nich napisała nie oddałoby tego, jak bardzo mnie poruszyły. Te książki wymykają się jakimkolwiek ocenom i schematom. Po prostu trzeba je przeczytać, nawet jeśli nie do końca zgodzimy się poglądami reprezentowanymi przez ich autora.

========================================================================

A jak Wam czytało się w marcu? Podzielcie się lekturami.